Dymol wyróżnia się energetycznym stylem. Ich muzyka to połączenie żywiołowości, autentyczności i scenicznej swobody – elementów, które często decydują o tym, czy występ zostaje w pamięci na dłużej.
Warto podkreślić, że z zespołem na scenie pojawi się również Hubert Danasiewicz – artysta związany z naszym regionem, który pochodzi z Pionek, ale na co dzień mieszka w Rykach. Jego obecność dodaje temu występowi lokalnego charakteru i sprawia, że wydarzenie zyskuje jeszcze większe znaczenie dla społeczności.
Udział w „Must Be The Music” to dla Dymola nie tylko przygoda, ale przede wszystkim kolejny krok w rozwoju. Już w piątkowy wieczór przekonamy się, jak ich energia i pasja zostaną odebrane przez jurorów oraz widzów. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie.
Rozmawiamy z Marcinem i Hubertem
- Jak powstał Dymol i skąd wzięła się nazwa?
M: Z większością graliśmy we wcześniejszych projektach. Hubert wsparł nas swoim wieloletnim doświadczeniem muzycznym i poznał nas z Dominiką — naszą wisienką na torcie. Nazwa pochodzi od mojego pseudonimu, który przylgnął do mnie w latach szkolnych.
- Jak różni się występ w telewizji od koncertu na żywo?
H: Różnica pomiędzy występem na koncercie a w programie jest taka że w programie oglądają cię miliony widzów przed telewizorami a na koncercie troszkę mniejsza presja i jury, które ocenia występ.
- Co było trudniejsze: wejście na scenę czy czekanie na emisję?
M: Dla mnie wejście na scenę było nie lada przeżyciem — tym bardziej, że był to pierwszy publiczny występ naszego zespołu, a utwory zostały napisane zaledwie kilka tygodni przed występem.
H: Brałem udział wcześniej w programie „Szansa na sukces”, więc miałem już doświadczenie sceniczne i łatwiej było mi odnaleźć się w stresie podczas nagrań, choć emocje i tak były zupełnie inne niż poprzednio.
- Co najbardziej zapamiętasz z kulis programu?
H: Atmosferę tam panującą i wspaniałych ludzi, których poznałem podczas nagrania programu tak jak prowadzących i biorących udział artystów.
- Jakie masz teraz plany muzyczne po tym doświadczeniu?
H: Rozwój muzyczny, to znaczy koncentrowanie się na pisaniu nowych utworów muzycznych jak i na ich promowaniu.
- Marcin, jaki moment z nagrań zapamiętasz najmocniej?
M: Moment wejścia na scenę. To najwyższa scena w Polsce.
- Co wyróżnia Was na tle innych zespołów?
M: Nie gramy depresyjnych „biadolin”, jakie można znaleźć na listach przebojów w Polsce. Radio i w ogóle eter są u nas przepełnione depresją. Chcemy to trochę zrównoważyć naszą mega energetyczną twórczością. Mamy świetne przekazy i gramy pozytywnie.
- Czy udział w takim projekcie coś w Tobie zmienił jako artyście?
H: Tak kolejne doświadczenie sceniczne, pewność siebie i dążenie że mogę zrobić jeszcze więcej w tym kierunku
- Gdybyś miał opisać Waszą muzykę jednym zdaniem – jak by brzmiało?
M: Szaleństwo na wesoło, niebanalny przekaz.
- Dlaczego zdecydowaliście się na udział właśnie teraz?
M: To był spontan. Trafiłem na ogłoszenie o castingach i po prostu poszliśmy
- Czy ten program coś zmienił w Waszym podejściu do muzyki?
M: Nie. Widzieliśmy, jak to wszystko działa w telewizyjnym „kombajnie” i jakie są trendy. Jednak my mamy swoje zdanie.
- Jak doszło do wspólnego występu z Hubertem?
M: Z Hubertem poznaliśmy się w Norwegii i tak przypadliśmy sobie do gustu, że musieliśmy choć trochę razem pograć. Jednak Hubert ma mocny plan i własny materiał. Zarówno nasza twórczość, jak i jego, zasługują na własną ścieżkę. W połączeniu mogłoby to aż za bardzo wstrząsnąć branżą muzyczną — moglibyśmy zostać tylko my i nikt więcej
- Jakie są Wasze najbliższe plany po emisji?
M: Po emisji jedziemy według planu. Mamy w kalendarzu kilka koncertów w Norwegii — na największych scenach w Oslo, pokroju warszawskiej Stodoły. Jesteśmy w trakcie nagrań sześciu kolejnych utworów w Red Yeti Studio koło Piaseczna. Do końca roku chcielibyśmy nagrać co najmniej 20 utworów — w większości w trzech wersjach językowych. Śpiewamy po polsku, norwesku i ukraińsku.
- Dziękuję za rozmowę i życzymy powodzenia!
H i M: Dziękujemy i zapraszamy w piątek 3 kwietnia o godz. 21.00 do oglądania nas w Must Be The Music na Polsacie
/ED/